Wspomnienia o Bornym Sulinowie (Bazyl Romaniuk)

.

ŚLADAMI PRZESZŁOŚCI DWÓCH ZAPRZYJAŹNIONYCH GARNIZONÓW BUDOWA k/ ZŁOCIEŃCA I BORNEGO SULINOWA k/SZCZECINKA (wspomnienia)

Udział w XL Centralnym Zlocie Turystów Wojska Polskiego skłonił mnie do różnych refleksji, między innymi do wspomnień z czasów dojrzałej młodości.

W latach 1972 – 1988 pełniłem służbę zawodową w garnizonie Budowo. W roku 1984 przeniesiony zostałem do 68 pułku czołgów, gdzie pełniłem  do 1988 roku obowiązki instruktora wf. 68 pcz 20 Dywizji Pancernej z siedzibą dowództwa dywizji w Szczecinku, ściśle współpracował z bliźniaczym 80 pcz w Bornym Sulinowie. Co roku z okazji świąt państwowych i Wojska Polskiego, Świąt Armii Radzieckiej odbywały się wizyty wzajemne dowództw, spotkania, festyny, zawody oraz kontakty towarzyskie, przyjacielskie na płaszczyźnie mniej służbowej. Pamiętam jedno ze spotkań w 1985 roku w garnizonie Budowo. Był to dobrze zorganizowany festyn. Przygrywała orkiestra wojskowa. Były pokazy musztry paradnej, zawody sportowe, mecz piłki nożnej Polska – ZSRR, sztafeta szwedzka (800, 400, 100 m) mecz piłki siatkowej. W festynie brali udział żołnierze oraz mieszkańcy osiedla wojskowego Budowo. Uroczystości kończyły się zabawą taneczną z udziałem zaprzyjaźnionego garnizonu Borne Sulinowo. Zabawa taneczna odbywała się w Sali „Pod Kominami”. Goście bawili się tylko do godziny 24.00. Potem autobusy i gaziki odwoziły do Bornego, gdyż na drugi dzień trzeba było iść do pracy. Nie jestem pewny czy mieli na to siły.

W ramach rewizyty braliśmy udział w spotkaniach oficjalnych  w Klubie Oficera w Bornym S. Najpierw zaopatrywaliśmy się w różne artykuły w ich sklepie. Zwiedzać nie było wolno. Jednostki wojskowe ogrodzone wysokim płotem od strony ulic, tak że było widać tylko dachy budynków wojskowych i wyższe części pojazdów. Główne ulice były utrzymane we wzorowym porządku wysypywano … linie czerwoną tłuczoną cegłą aby ładnie prezentowały się w narodowych barwach. Przy głównej ulicy zaraz po wjeździe z lewej strony przy Domu Żołnierza stał pomnik Lenina, który ręką wskazywał na Borne S. Przy końcu ulicy dalej przy drodze do Łubowa stał pomnik żołnierza radzieckiego z pepeszą. Żołnierze radzieccy byli gościnni. Nieraz dojeżdżałem ze stacji Łubowo do ich garnizonu prywatnie ”stopem” gazikiem pełnym skrzynek alkoholu ze starszymi oficerami AR i byłem zapraszany do ich domu mimo, że mnie nie znali. Nieraz odwozili mnie samochodem na stację PKP o 23-ciej w nocy.

W późniejszym okresie nawiązałem bardziej prywatne kontakty z  Saszą Łobanowem  i jego żoną Nataszą oraz sąsiadami (obecny blok nr 7). Pełnili oni służbę wojskową przed przyjazdem do Polski w Strażnicy granicznej z Chinami w miejscowości niedaleko rz. Ussurii (pamiętne wydarzenia konfliktu granicznego). Żyli tam, jak opowiadali w spartańskich warunkach. Woda zimna ze studni 50 m, zaopatrzenie wożono helikopterem raz w miesiącu. Do stacji kolejowej ponad 100 km. Zima surowa. Bardzo niebezpieczna strefa graniczna. W ramach wyróżnienia skierowano ich w 1983 roku do Polski. Sasza był w stopniu majora. Pochodził z Leningradu, żona Natasza –architekt z zawodu z Moskwy. Jak wypiliśmy to po wspólnym śpiewaniu Sasza wspominał prawie ze łzami w oczach Strażnicę, powiadał że „ 100 rublej nie diengi a sto wiorst to nie odległość”. Garnizon Borne S nazywał „Ameryką w Polsce”. Służył 5 lat. Po roku 1988 lub 1989 został przeniesiony wraz z brygadą rakiet „Skud” do Zakarpackiego Okręgu Wojskowego – garnizon Winogradow (obecnie Ukraina). Ostatni kontakt to list z 10.06.1989r.

Obecne władze Bornego S. starają się w 2012 r. (10 lat po opuszczeniu żołnierzy AR BS) zrobić zjazd byłych żołnierzy i pracowników byłego garnizonu. Być może spotkam na nim dawnych moich znajomych i będziemy mieli dalej co wspominać, już jako emeryci wojskowi po prawie 30 latach. (Bazyl Romaniuk)