Wałdowskie wzgórza z kijkami (16 II 2013)

.

.

No i nadeszła oczekiwana lutowa[1] sobota … KIJKI 16.02.2013r.

Budzik zadzwonił bez uprzedzenia. Zerwałem się bez zwłoki. No bo jak Adam zaprasza na kijki to trzeba iść. A to poważna sprawa, a nie takie tam jak w kij dmuchał. Ciekawie było już na początku. Prawie o świcie, tak ok. godziny 9:00, nie bacząc na tak wczesną porę trzeba było umiejętnie przeliczyć bilety MZK o różnych nominałach w taki sposób, aby jak najmniej stracić. Udało się.  Nawet dwa razy. Raz przy przeliczaniu. Drugi raz bo nie było kontrolera. Dlatego też w optymistycznym nastroju, zupełnie innym od pochmurnej, nijakiej pogody,  wysiedliśmy w Wałdowie. Była nas Wielka Piętnastka. Po przywitaniu, wzięciu kijków i siebie w garść, pełni zapału ruszyliśmy w kierunku Wałdowskich Wzgórz.[2] Wzgórza to nie byle jakie. Podobno najwyższe sięgają nawet 100 m n.p.m.  Tam, hen w górach postanowiliśmy poszukać śnieżnej zimy. Górka dołek, górka dołek … Na zdobytych wzgórzach brakowało czasami nam tchu. Był to wynik zbyt krótkiej aklimatyzacji na takich wysokościach. Nie zrażaliśmy się tym. Krążyliśmy po lesie wypatrując co większych plam śniegu. Z powodu wysiłku rychło też musieliśmy zrobić przystanek celem uzupełnienia  ilości płynu w organizmach. Po znalezieniu śniegu trzeba było znaleźć właściwą drogę. Drogę łatwo znaleźliśmy. Po przebrnięciu sporego odcinka pomiędzy szczekającymi psami i miedzą pomiędzy polami  znaleźliśmy właściwą drogę. A później to było już z górki.  Szliśmy zadowoleni, z przerwami na kolejne postoje, konieczne z uwagi na zachowanie właściwego poziomu płynów. Część je uzupełniała, część wręcz odwrotnie. W obydwu przypadkach był to powód do radości. I tak trochę zmęczeni, ale za to bardzo zadowoleni, przez pola i góry, i lasy po zrobieniu Wielkiej Pętli Wałdowsko-Hannowskiej, pokonaniu  … nastu kilometrów[3] dotarliśmy  nad jezioro Rudnik do lokalu „Korsarz” gdzie wspominaliśmy przygody jakie spotkały nas na szlaku i planowaliśmy przyszłe.  Tam też oficjalnie się rozwiązaliśmy.  Już w bardziej rozw .. swobodnej atmosferze. (P.W.)

_________________________

[1] Luty – w języku staropolskim znaczyło „srogi”.

[2] Dzika, niedostępna i mało zbadana kraina położona na południowo- wschodnim krańcu Kotliny Grudziądzkiej.

[3] Z uwagi na różnorakie przyrządy pomiarowe i ich skalowanie, tj. wprowadzone różne długości (tfu) kroku pomiar wahał się od 15 do 18 km.

.
__________
Galeria