Spacer Nordic Walking (20 IV 2013)

.

Tradycyjnie w sobotę 20 kwietnia 2013 roku „skrzyknęliśmy się” i ruszyliśmy  z kijkami na trasę ustalona kolegialnie a wybraną przez Adasia. Różnymi środkami lokomocji każdy uczestnik stawił się na miejsce zbiorki na pętli autobusowej przy szpitalu miejskim na ul. Rydygiera.

Wystartowało nas w mieszanym towarzystwie 16 osób na mecie było więcej bo dojechały osoby wspierające nasz spacerek oraz towarzyszące tym co szły.

Ciężko było, ale daliśmy radę wszystkim przeciwnościom i tym terenowym, bo ciągle było pod górkę i tym fizycznym bo „PESEL” też czasami upominał się o swoje ale najważniejsza była wspaniała atmosfera i słoneczna pogoda!

Ruszyliśmy w kierunku północnym przez las, najpierw koło Kobylanki potem w kierunku na Maruszę, pokonując rzekę Maruszankę, mieliśmy tez okazję podziwiać pięknie odrestaurowany dwór dawnego właściciela tych dóbr. Idąc lasem  podglądaliśmy jak wiosną budzi się do życia przyroda oraz delektować widokami krajobrazu mocno pociętego kiedyś przez lodowiec. W trakcie wyprawy Adaś zarządził w lesie przerwę „na kanapkę” i nie tylko. Po wyjściu z lasu doszliśmy do miejscowości Stary Folwark, gdzie można było nacieszyć oczy starą i nową architekturą budynków oraz zobaczyć z bliska jak wygląda polska wieś. Idąc dalej w kierunku na Radzyń Chełmiński doszliśmy do historycznej miejscowości Plemięta.  To w tej miejscowości w latach 70. XX w. archeolodzy z Muzeum w Grudziądzu odkryli relikty wieży rycerskiej z przełomu XIV i XV w. Pod ziemią zachowało się wejście do wieży. Znaleziono też szczątki dziewięciu zabitych osób. Stanowią one do dziś archeologiczną i historyczną zagadkę a szczegóły można obejrzeć w grudziądzkim muzeum.

Nie byliśmy w miejscu wykopaliska ale Grzegorz o tym fakcie nas poinformował. Nasz Adaś w tej miejscowości został wyróżniony przez Wiesia, butelką szlachetnego trunku o takiej samej nazwie jak napis na jego czapce. Mocno byli zdziwieni naszym widokiem smakosze tego trunku, którzy stali pod sklepem. Potem to już było prawie z górki, bo już była prosta droga „asfaltowówka” do samego Nowego Dworu k. Radzynia Chełmińskiego – celu naszej wyprawy, gdzie ubrany na galowo witał nas na granicach swoich włości nasz kolega Zdzisław, który nas podejmował nie tylko chlebem i solą w „Hacjendzie” czyli domku myśliwskim WKŁ nr 220 „Daniel”, którego jest prezesem ale też: golonką, chlebkiem ze smalcem, barszczykiem z krokietami oraz różnych smaków i mocy nalewkami. Tam też dołączyli do nas: Małgosia i Włodek. Mieliśmy też okazję zobaczyć hodowaną  świnkę wietnamską oraz lisa do szkolenia psów myśliwskich i tor do ich szkolenia. Każdy, kto był w „Hacjendzie” pierwszy raz przeszedł specjalny chrzest jak również ci co byli po raz pierwszy z nami na kijkach. Było tak fajnie, że aż się nie chciało wracać do domu ale niestety wszystko co piękne kiedyś się kończy i już umówiliśmy się na następną wyprawę.

Maryla Machaj

.

_____w obiektywie M. Żurańskiej

.
_____w obiektywie G. Machaja